|
|
||

Wczoraj, po dziesięciu latach od zdarzenia, zidentyfikowano domniemanego gwałciciela i mordercę 24-letniej wówczas Elodie Kulik. W wyniku badań DNA oraz licznych przesłuchań doprowadzono do rozwiązania tragicznej zagadki, która miała miejsce z 10 na 11 stycznia 2002 r. w Tertry, w Somme (region Pikardia, na północy Francji). Jej spalone częściowo ciało zostało znalezione na składowisku odpadów.
Głównym dowodem w rozprawie były ślady DNA mordercy pozostawione na miejscu zbrodni. Policja w czasie oględzin znalazła zużytą prezerwatywę, a na ciele młodej kobiety ekspertyza wykazała ślady nasienia, które okazały się kluczowe w całej rozprawie. Człowiek, którego DNA zostało znalezione na miejscu popełnienia przestępstwa, nie był znany policji - powiedział prokurator. mip201201cpgrdk
Badacze wykorzystali jednak najnowszą technikę badania DNA dzięki której dotarli do głównego podejrzanego, ponieważ DNA jednego członka z jego rodziny znalazło się w bazie danych.
Mordercą okazał się Gregory Wiart, który w momencie popełnienia zbrodni miał 23 lata. Zbrodniarz zginął jednak w wypadku samochodowym rok później, w dniu 1 listopada 2003 r. Został pochowany w Montescourt-Lizerolles, gdzie mieszka cała jego rodzina od prawie 40 lat. Wiart pracował jako hydraulik w biznesie swojego ojca.
Kulik Jacky, ojciec zamordowanej Elodie, zorganizował biały marsz poświęcony pamięci jego córki, w zeszłym tygodniu w Peronne, gdzie dziewczyna pracowała jako kierownik w tamtejszym banku. Elodie Kulik była piękną, młodą kobietą. Była wysoką, szczupłą, blondynką o dużych, niebieskich oczach- tak wspomina ojciec tragicznie zamordowaną córkę. Nie kryjąc swojego żalu oraz łez.
To bardzo wzruszająca dla mnie chwila, przez dziesięć lat czekałem na tą dobrą nowinę- dodał: Jacky Kulik, ojciec ofiary.